1 tydzień temu | 04.01.2026, 21:38
Zwycięstwem kończymy pierwszą rundę sezonu zasadniczego 1. Ligi Mężczyzn i jednocześnie w świetnym stylu otwieramy 2026 rok. Kociewskie Diabły pokonały na wyjeździe ekipę z Poznania 70:63, odnosząc 13. zwycięstwo w obecnych rozgrywkach. Bohaterem końcówki spotkania został De’Monte Buckingham, który w kluczowych minutach wziął odpowiedzialność na swoje barki i przechylił szalę na naszą stronę.
Początek spotkania nie należał do najbardziej efektownych, a obie drużyny długo zmagały się ze skutecznością, przez co wynik pozostawał bardzo wyrównany. Kibice w Poznaniu nie mieli zbyt wielu powodów do radości, a poziom widowiska pozostawiał sporo do życzenia. Najlepszym strzelcem Kociewskich Diabłów w tej fazie był Bartosz Majewski, który zdobył 5 punktów. Kluczowa akcja pierwszej części gry nadeszła dopiero na dwie sekundy przed końcem kwarty. Wówczas Sebastian Kowalczyk trafił swój rzut za trzy punkty, ustalając wynik na 14:14.
Druga kwarta wyglądała już znacznie lepiej z naszej perspektywy. Dobrze w ten fragment wszedł Mateusz Bartosz, dokładając punkty spod kosza, a po chwili pierwsze oczka po kontuzji zdobył Damian Jeszke. Swoje dorzucili również wspomniany wcześniej Kowalczyk oraz Rafał Komenda, co pozwoliło nam odskoczyć na kilka oczek i wyjść na prowadzenie 25:19.
Mimo wszystko gospodarze dość szybko zdołali znaleźć odpowiedź, a napędzał ich świetnie dysponowany Michał Samsonowicz. To właśnie dzięki Polakowi poznanianie doprowadzili do kolejnego remisu tego dnia – 32:32. Reakcja Kociewskich Diabłów była konkretna, bowiem zdobyliśmy sześć punktów z rzędu. Miejscowi jeszcze przed przerwą zdołali jednak się odgryźć i w efekcie do szatni schodziliśmy z minimalnym prowadzeniem 38:37.
Po zmianie stron zdecydowanie lepiej do gry wrócił zespół Dumy Kociewia. W kolejnych akcjach konsekwentnie punktowaliśmy po rzutach za dwa oraz z linii rzutów wolnych, budując bezpieczną przewagę. Dodatkowo, Enea Basket Poznań przez ponad 5,5 minuty zdobyła tylko cztery punkty autorstwa Jamesa Washingtona, co finalnie pozwoliło nam odskoczyć na 51:41.
Przełamanie gospodarzy przyszło natomiast po trójce Kacpra Mąkowskiego i było ono naprawdę konkretne. Od tego momentu to poznanianie złapali rytm, notując zdecydowanie lepszy okres w tej rywalizacji. Przed decydującą kwartą podopieczni trenera Edmundsa Valeiko zdołali zmniejszyć straty do dwóch punktów, a na tablicy wyników widniało 53:51 dla SKS-u.
Ostatnie dziesięć minut było prawdziwą próbą nerwów. Gra toczyła się w napiętej atmosferze, a obie drużyny bardzo chciały sięgnąć po końcowy triumf. Skuteczność nadal falowała, a po stronie przeciwników sporo problemów sprawiał duet Stopierzyński–Washington, który napędzał ofensywę Enei.
Na dwie minuty przed końcową syreną to nasi rywale wyszli na trzypunktowe prowadzenie w stosunku 63:60. Wtedy na parkiecie zameldował się jednak De’Monte Buckingham w swojej najlepszej wersji. Amerykanin zdobył 6 z 10 kolejnych punktów Kociewskich Diabłów, a co równie ważne, miejscowi nie trafili już do kosza ani razu, zatrzymując się na 63 oczkach. Wytrzymaliśmy ten niezwykle ważny fragment spotkania i wyszliśmy z niego zwycięsko, pokazując charakter i dojrzałość. Brawo Diabły!
De’Monte po raz kolejny udowodnił, że jest liderem z prawdziwego zdarzenia, a jego akcje w końcówce w dużej mierze dały nam cenną wygraną w Poznaniu. Istotnymi elementami Dumy Kociewia byli również Sebastian Kowalczyk, autor 15 punktów, Mateusz Bartosz, który zanotował 9 punktów i 7 zbiórek, oraz wracający po przerwie Damian Jeszke z dorobkiem 8 punktów i 7 zbiórek. Dzięki tej wygranej SKS z przytupem zamyka pierwszą rundę sezonu zasadniczego i może z optymizmem patrzeć na dalszą część rozgrywek.
Enea Basket Poznań – SKS Fulimpex Starogard Gdański 63:70 (14:14, 23:24, 14:15, 12:17)
Poznań: Washington 17, Samsonowicz 12, Stopierzyński 12, Stankowski 12, Makowski 5, Krajewski 3, Rosiński 2, Kluj 0, Nowicki 0, Mońko 0
SKS: Kowalczyk 15, Bartosz 9, Buckingham 8, Jeszke 8, Majewski 8, Adamczyk 7, Kordalski 7, Komenda 5, Ziółkowski 3, Górka 0
Marcel Drozdowski